Wyjechaliśmy w czwórkę i pierwszego dnia mieliśmy do zrobienia 170km - niestety północno wschodnia część Bułgarii nie ma bogatej bazy noclegowej, więc trzeba było kręcić by dojechać na nocleg. Kolacja zaserwowana chyba nigdy tak dobrze nie smakowała
Kolejne dni były już troszkę spokojniejsze ~90km
Bułgaria ma niesamowicie zróżnicowaną przyrodę i wyjeżdżając jedynego dnia z nad morza czarnego wjeżdżaliśmy w góry by po dwóch dniach podziwiać Dunaj. Kolejne dni ponownie góry wraz ze niesamowitymi widokami.
Mieliśmy trochę obaw odnośnie dzikich psów (kolega w zeszłym roku został pogryziony), ale oprócz dwóch "prób" to na szczęście obyło się bez żadnych incydentów.
Jechaliśmy "na lekko" z minimum rzeczy bez własnych namiotów - noclegi udało się nam ogarnąć w prywatnych starszych osób jeszcze przed wyjazdem i to była najlepsza decyzja jako jakieś tam wsparcie dla, ale też możliwość poznania historii ludzi i regiony.
Niezapomniany moment kiedy przy kolacji przyprawianej Rakiją gospodarz oznajmił, że obok ma muzeum regionu i że możemy je obejrzeć...
@BRob
Bywało ciężko i zmotywować się na godzinną jazdę z 4-5% w górę nie jest łatwo. Koledzy oczywiście potrafią zmotywować i wg nich za każdym wzniesieniem jest budka z piwem
@darkman
Zgadza się

Oczy Boga. Zdjęcia nie oddają wielkości jaskini.
Siostra mojej żony, która się wspina również już zapowiedziała wizytę w ten region. Sprawdziła drogi...