winylowy_luke pisze: ↑15 maja 2024, 19:38
No właśnie ja nie miałem tego black diamond tylko Astatic na mojej GP-500 mk2.
Warto coś napisać imo, może to w końcu analogis warty czegokolwiek?
kinky pisze: ↑15 maja 2024, 21:46
będzie jakaś miarodajna recenzja co te analogisy są warte?
postanowione pierwszy ukłonik ode mnie
ori komplet z philips gp-401/II, moja szufladowa, nie tyrana, nawet nie wiem czy eli czy kulka taki komplet był
vs.
plisnoł czyli black nude analogis GP- 401/II
Zobaczymy czy sobie ww. igiełki poradzą

z :
https://www.discogs.com/release/770027- ... rs-In-Arms
Pierwsza
ori. Niewątpliwie przekaz czysty i jasny, bas niewyeksponowany ale jest, wokal równy bez żadnych przebarwień, nie wycofany. Zadziwiająco granie jest szczegółowe, scena nie szeroka nie wąska ot takie stereo. Mam wrażenie, że granie podobne a z całą pewnością nie gorsze od nowoczesnych emelków z AT za 1,5 koła a toż to tylko sferyk czterdziestoletni. Po prostu - granie jak z CD – więc dla mnie osobiście bez sensu jakby. Ogólnie nie do odróżnienia byłoby przy mojej nieświadomości czy to winyl czy kość usb gra właśnie taka ciekawostka wynikła dzisiaj.
Teraz idzie czarnuch
bd. Jest płasko , na pewno stereo gorsze, separacja słaba, wokal, talerze, gitary spłaszczone do cyku cyku, płyta brzmi jak kaseta disco polo na bazarze po prostu brak wintage jest - sopranowo do bólu – a przy tym basik nie istnieje a średnica to – bez sensu ….przypomina mi się
"mła" pewna luksusowa wieża – klasyk rodem z PRL i przegrany na kasetę na tej szufladowej Diorze lp
"Made In Haven" z cdeka. Ból głowy jednym słowem miałem wieloletni.
Ogólnie troszkę lepiej wypadła ori igła z epoki, ale niewiele lepiej. Z tą płytą to taka ciekawostka była z mojej strony, że wykresy nawet nie potrzebne som

- idźmy dalej prostą drogą
Wracamy do miarodajnych odsłuchów:
Więc jeszcze jedna płyta z epoki
https://www.discogs.com/master/1754160- ... Collection
i konkretny kawałek: Steve Harley (and Cockney Rebel) - „
Tumbling Down” - najpierw
ori i powiem no dobre to granie, więc słucham dalej utwór „
The Best Years Of Our Lives” i dzwięki wchodzą na charakterystyczne granie dla tych wkładek czysto, dźwięcznie i basowo się pomalutku robi – fajne fajne zresztą psiak właśnie usnął przy kolumnach i chrapka – więc jest dobrze.
Zmieniam igłę na plisnoła
bd i ponownie Steve Harley w utworze „
Tumbling Down”. Zdecydowanie lepiej, równiej, sympatycznie. To postanowiłem jeszcze posłuchać dalej „
The Best Years Of Our Lives” i potwierdzam ,
że jest naprawdę fajne granie. Sam nie wiedziałem, że tak dobrze obie igiełki wypadną, no cóż … nowa zdolność harcerza w temacie igieł.
Ogólnie reasumując testowane Igły są świetne lecz nie pokazują przebojowości wkładki Philipsa i nie w pełni oddają charakteru jej brzmienia więc potwierdzam swoje z ubiegłego roku o jakości jico eli ze strunowym zawieszeniem igły:
pawelgrab pisze: ↑16 cze 2023, 17:51
Wkładki philips otwierają się dopiero od igły za 90 ewrusów, wszystko co poniżej ktoś słucha to nie pozna muzykalności philipka i taka to sprawa wynikła
ale kto zaczyna przygodę a nawet starzy wyjadacze , którzy nie słyszeli Filipków zrobiliby duuuże oczy
, że igła za 200 pieniędzy i wkładka za drugie tyle (albo jedynie połowę tego) grają z taką swobodą i tak czysto - biją na głowę dwa razy droższe nowe zestawy to na pewno – więc przepłacać nie trzeba w markietach luksusowych czy domach wysyłki ppublicznej, - taka moja opinia jest
– jest jedno ale, żeby nie było za różowo to kończąc podczepiam shibę tonara pod gp401/II zjeżdżam z naciskiem na 1.3g kręcę po raz kolejny „Yhe Best Years Of Our Lives” i …uff co za ulga, dźwięk się rozlewa po pokoju, to jest to czego mi potrzeba,
odpływając muzycznie , z wintydzowym pozdrowieniem, kończę bo się rozpisałem
BTW. A może ktoś inny coś napisze dla porównania jak Maciek nie chce, bo naprawdę sądzę , że te generatory warte są wszelkiej pisaniny, ponieważ niedługo odejdą pewnie w zapomnienie - takie życie.