Fidelity Research to jedna z najbardziej cenionych japońskich firm analogowych swojej epoki. Założył ją Isamu Ikeda, późniejszy twórca Ikeda Sound Labs. Firma zasłynęła przede wszystkim z kapitalnych ramion gramofonowych (do dziś FR-64 jest uważane za najlepsze ciężkie ramię wszechczasów ) oraz z wkładek MC. Seria FR-1 była flagowcem firmy.
W uproszczeniu rozwój serii można sprowadzić do trzech głównych generacji:
Model_____Rok___Output_____Igła________Cewki_______Zalecane obciążenie
FR-1 mk1 -1965___0,10 mV___sferyczna__ miedziane ____>30 Ω
FR-1 mk2 -1967___0,10 mV___eliptyczna__ miedziane____>30 Ω
FR-1 mk3 -1974___0,14 mV___line contact__ srebrne _____>10 Ω
W praktyce rodzina FR-1 była dużo bardziej rozbudowana. Pojawiały się liczne odmiany, m.in. FR-1E, FR-1U, FR-1V, dlatego pełna genealogia tej serii jest bardziej złożona niż proste Mk1 → Mk2 → Mk3.
Jedną z najważniejszych cech FR-1 był generator air-core, czyli cewki pozbawione ferromagnetycznego rdzenia. Takie rozwiązanie ogranicza nieliniowość i histerezę rdzenia, ale ceną za to jest bardzo niski poziom wyjściowy. Dlatego wkładki FR-1 wymagają cichego wejścia MC, headampa albo SUT. Wszystkie generacje miały cantilever z aluminium. Charakterystyczne były też pionowo umieszczone piny.
Rozebraną do rosołu FR-1 pokazał kiedyś Cantilever viewtopic.php?p=517741#p517741
W modelu, który posiadam FR-1 Mk3 Fidelity Research zastosowało cewki nawijane czystym srebrem. W japońskich materiałach producenta pojawiał się claim, że była to pierwsza wkładka na świecie z cewkami z czystego srebra. W materiałach eksportowych FR podkreślano konstrukcję coreless coil i użycie srebrnego drutu w uzwojeniach. Mk3 ma też już igłę ze szlifem liniowym.
Mój egzemplarz to 100% oryginalny (nieretipowany) FR-1 Mk3 w oryginalnym headshellu FR-S/2. Nie mam już sutów ale ASR Basis Exclusive na szczęście radzi sobie z takimi anemikami. Wkładka wyraźnie reaguje dźwiękiem na zmiany obciążenia więc warto poeksperymentować w tym zakresie.
Co tu dużo gadać - FR-1 mk3 gra bardzo fajnie. Ma taki przyjemny vibe lat 70. Super słucha się disco, bluesa, jazzu... Nie jest kliniczno-analityczna czy oszczędna, ale raczej rozśpiewana. Muzykalna jak to mówią
Świetne są soprany. Blachy, hihaty czy tamburin dźwięczą wyraźnie, ale nie są agresywne tylko gładkie i przyjemne. Ta góra jest dla mnie najmocniejszą stroną eFeRka. W średnicy też jest dobrze. Wokale są naturalne, mają oddech. Trochę jednak brakuje im głębi (szczególnie męskim) wynikającej ze słabszej podbudowy basowej. Bas to dla mnie najsłabszy element FR-1mk3. W porównaniu do Air Tight bas jest mało zdecydowany, lekko bułowaty, mniej czytelny, pozbawiony niuansów czy faktury. Brakuje mu też żelaznej kontroli i szczegółowości. Ma gorszy atak i wolniej wybrzmiewa. Ma to wpływ na całość brzmienia i przez to wkładka wydaje mi się bardziej miękka i swingująca niż analityczna i precyzyjna.
Nie jest to wkładka, która pokaże możliwości hi-endowego systemu. FR-1 mk3 może być bardzo przyjemna, naturalna i mieć świetną górę, ale gdy porównywać ją z Air Tight PC-7, Accuphase AC-3 czy Ortofon Rohmann, to wychodzą ograniczenia w kilku miejscach naraz: kontrola basu, rozdzielczość, separacja planów, mikrodynamika i głębia obrazu.
W FR-1 mk3 jest jednak ważniejsze to, że ona kapitalnie przekazuje emocje zawarte na płycie i daje radość ze słuchania. Ma taki niepowtarzalny analogowy sznyt. Właśnie kręci się The Temptations i nóżka sama chodzi.
FR1 jest dobra jak tanie wino. Bo jest dobra i tania.
Za cenę miski ryżu z tuńczykiem można wejść do świata wintydżowego MC i zaciągać się tym dźwiękiem po same uszy.
A nawet od niego uzależnić.
Wasze uwagi i wrażenia mile widziane.