Coś tam już na forum było o dbx natomiast dedykowanego wątku brak.
Dużą bolączką systemów analogowych jest szum własny nośników na których nagrany jest materiał muzyczny. Pierwszym komercyjnym systemem mającym temu zaradzić był Dolby A zaprezentowany przez Dolby Laboratories w roku 1965.
dbx Noise Reduction to system redukcji szumów opracowany w latach 70. przez firmę dbx inc. Pierwsza jego wersja (Type I) została opracowana dla magnetofonów szpulowych i odniosła spory sukces w zastosowaniach profesjonalnych szczególnie w studiach nagraniowych.
Wersja druga (Type II) została opracowana z myślą o nośnikach o zdecydowanie gorszych parametrach czyli o magnetofonach kasetowych. Dodatkowo została też zaaplikowana do wykorzystania w odtwarzaniu płyt winylowych.
Mimo nazwy zadaniem tych systemów nie jest usunięcie szumu już istniejącego w nagraniach ale taki sposób ich nagrywania a potem odtwarzania żeby zredukować wpływ szumu na materiał muzyczny.
Podstawą w zasadzie wszystkich tych systemów jest działanie na dynamice nagrywanego sygnału. W trakcie nagrywania następuje kompresja dynamiki. Jeżeli założymy referencyjny poziom sygnały 0 dB to wszystko co poniżej tego poziomu zostanie podgłośnione a wszystko co powyżej tego poziomu ściszone.
Przy odtwarzaniu proces jest odwracany, to co podgłośniliśmy ściszamy i na odwrót. W przeciwieństwie do korekcyjnej wg krzywej RIAA stopień tego procesu nie zależy od częstotliwości sygnału a od jego poziomu.
Jaki jest tego cel? Przy zapisie pogłaśnianie słabego sygnału ma za zadanie przygotowanie materiału tak żeby najcichsze jego części znajdowały się powyżej szumu własnego nośnika na którym jest on nagrywany. A ściszanie sygnałów powyżej 0 dB ma na celu uniknięcie saturacji nośnika/taśmy lub nie wchodzenia w obszar gdzie mocno rósł tracking distortion w płytach winylowych..
W wypadku obydwu systemów dbx poziom kompresji dekompresji wynosi 2:1:2. Czyli przykładowo sygnał o poziomie -20db jest kodowany do poziomu -10db, a sygnał o poziomie +10db stawał się sygnałem +5db
Co dzięki temu uzyskiwaliśmy?
W trakcie dekodowania przy ściszaniu, głośniej nagranych fragmentów dodatkowo wyciszany jest szum nośnika. Praktyczna wartość redukcji szumu nośnika wynosiła do 40db.
Rosła dynamika sygnału który można było zapisać na nośniku. W wypadku płyt winylowych wartość ta podwajała się z ok 50dB do 100dB.
Dodatkowe plusy dla zapisu na płytach to likwidacja pre-echa (przenikania dźwięku z następnego rowka do poprzedniego). Tej informacji nie znalazłem nigdzie ale zaobserwowałem na posiadanych płytach które miały lakierowy master (płyt z masterami DNM to nie dotyczy). Najprościej zaobserwować to zjawisko jest zaczynając odtwarzanie płyty, zanim igła dojdzie to faktycznego rowka z materiałem, obrót wcześniej już słychać jego cichą wersję. A dalej na płycie oczywiście dotyczy to zarówno rowków kolejnych jak i poprzedzających, chociaż najczęściej ginie to przykryte przez materiał odtwarzanego rowka.
Kolejnym plusem dla płyt jest to że zmniejszenie dynamiki, ściszenie bardzo głośnych dźwięków i pogłośnienie cichych sprawia że sam mastering jest łatwiejszy bo nie ocieramy się o fizyczne granice nośnika a potem igle łatwiej śledzić taki rowek.
W systemie dbx proces compandingu jest przeprowadzony pełnopasmowo a jego stopień jest dość wysoki. Powoduje to że tego typu materiał odtworzony bez dekodera znacznie odbiega od wejściowego i raczej nie będzie się podobał słuchającym.
W wypadku konkurencyjnych systemów Dolby compading ma mniejszą agresywność a dodatkowo pasmo muzyczne jest podzielone na kilka obszarów w których stopień kompresji jest różny. Większy przy częstotliwościach na których jest najwięcej szumów nośnika mniejszy w pozostałych. Dzięki temu przy odtwarzaniu materiału bez dekodera spadek jakości jest mniejszy i teoretycznie można słuchać ich bez dekodera..
Tylko pytanie po co w ogóle cokolwiek kodować żeby odtwarzać bez dekodera. Pod kątem komercyjnym jak najbardziej to rozumiem, nie wszyscy mają/mieli dekodery a w takim wypadku gdy proces nie jest aż tak inwazyjny można wydawać tylko wersję kodowaną w danym systemie zamiast dwóch. Ale zarzut pod kątem działania samego systemu jest dla mnie nietrafiony.
Plusem systemu dbx i jego przewagą nad systemami Dolby jest to że dekoderów nie trzeba kalibrować. W wypadku systemów Dolby o ile materiał był zapisany i odtwarzany na tym samym urządzeniu wszystko było ok. Natomiast jeżeli nagranie było zrobione na jednym urządzeniu a odtwarzane na innym i poziomy sygnałów nie były na nich takie same dekodowanie nie odbywało się poprawnie. W systemie dbx dekoder wykrywa z jakim poziomem należy dekodować wejściowy sygnał i dokładna kalibracja dekodera nie jest wymagana.
Poniższy wykres przedstawia porównanie skuteczności redukcji szumów w systemie dbx do Dobly B i C.
dbx noise reduction type II nie był jedyną próbą wprowadzenia systemów redukcji szumów do świata winylu. Były co najmniej trzy inne próby:
- High-Com II - modyfikacja dla płyt winylowych stworzona przez Nakamichi systemu opracowanego przez firmę Telefunken. Nie wyszła poza fazę płyt demonstracyjnych. Istnieje jeden komercyjny dekoder produkcji Nakamichi.
- CX - system opracowany przez CBS. O mniejszej skuteczności niż dbx ale dzięki temu reklamowany jako możliwy do korzystania bez dekodera. Ilość wydanych płyt trudna do określenia, główny wydawca CBS. Dla systemu istnieją zarówno komercyjne jak i wersje DIY dekoderów. W przeciwieństwie do dbx system wymaga kalibracji poziomów wejściowych dekodera przy użyciu płyty testowej (np po zmianie wkładki lub przedwzmacniacza)
- UC - opracowany przez wschodnio niemiecką firmę VEB Zentrum Wissenschaft und Technik (ZWT). Zapewniał najmniejszą skuteczność redukcji szumu z powyższych (10-12db). Dzięki temu z jednej strony płyty nie wymagały dekodera do odtwarzania bez zauważalnego pogorszenia jakości. A z drugiej strony dzięki temu że system stosował podobny sposób redukcji dynamiki do tego w jaki w normalnym procesie przygotowuje się płyty do tłoczenia że można było z użyciem dekodera odtwarzać też zwykłe płyty uzyskując część benefitów ze stosowania systemu. Jedyny komercyjny dekoder znajduje się w gramofonie Ziphona HMK-PA2223. Mimo braku dekoderów ok 500 płyt zostało wydanych przez wytwórnie Amiga, Eterna i Nova.
2. Odtwarzanie
Czego można użyć do odtwarzania takich płyt? No potrzebny jest nam dekoder, który włączamy w tor za pre gramofonowym. Potrzebny jest nam dekoder w standardzie oczywiście Type II. Obydwa typy nie są ze sobą kompatybilne i nie można odtwarzać na jednym jednym nagrań z drugiego. To znaczy fizycznie oczywiście się da i dźwięk na wyjściu będzie ale nie będzie on poprawnie zakodowany.
Poniższa lista nie jest pewnie kompletna ale są to najczęściej występujące modele. Większość z nich zawiera także enkoder umożliwiający nagrywanie/kodowanie nagrań w systemie dbx Type II.
- dbx 128 (dodatkowo wyposażony w expander dynamiki)
- dbx 140X (brak trybu dbx Disc)
- dbx 22 (model samochodowy, zasilany 12V)
- dbx 224X-DS (brak trybu dbx Disc)
- dbx 228 (dodatkowo wyposażony w expander dynamiki)
- dbx 40X (tylko dekoder)
- dbx CA-1 (tylko dekoder, samochodowy)
- dbx PPA-1 (przenośny dekoder z zasilaniem bateryjnym, bez trybu dbx Disc)
W dekodery i enkodery było wyposażone także kilka magnetofonów kasetowych marki Technics z początku lat 80 (np. RS-228X czy RS-B58R). O ile miały przycisk dbx Disc w większości przypadków można ich użyć do dekodowania płyt.
Trzecim sposobem są programowe compandery których można użyć do kodowania/dekodowania zgranych plików.
DxIICodec (komercyjny/odpłatny)
3. Płyty
Pierwsze płyty demonstracyjne powstały ok roku 1973, niestety bez większego zainteresowania ze strony wytwórni płytowych. Wejście na rynek komercyjny przesunęło się na okolice 1979 roku kiedy to firma BSR wykupiła dbx (w 1978 roku). Szczyt wydań dbx przypada na rok 1981, koniec na rok następny 1982. W tym okresie wydano ok 200 płyt.
Katalog płyt dbx na discogs liczy ok 250 pozycji przy czym część z nich są to “duplikaty” (inne wydania tej samej płyty lub tłoczenia testowe).
discogs dbx encoded records
Niestety wyszukiwanie na discogs nie pozwala na precyzyjne określenie formatu płyty, także część z tego to będą to też normalne wydania z informacją w opisie że wersja dbx encoded istnieje.
Trafiłem jeszcze na katalog z epoki, z roku 1980, czyli też niekompletny.
dbx Discs Catalog 1980
Co wydawano? Najwięcej pozycji to klasyka i jazz. Pop i rock w zdecydowanej mniejszości.
Jak wydawali? Generalnie trzeba przyznać że dobrze. Wiele nagrań z taśm matek też nagranych w systemie dbx (type I). Dużo nagrań z pierwszych cyfrowych urządzeń. Większość wydań na grubym albo chociaż przyzwoitym winylu. Na ok 100 płyt w moim posiadaniu, jest oczywiście kilka które brzmią jako tako. Reszta to nagrania w bardzo dobrej jakości i wysokiej dynamice utworów.
Jak rozpoznać płytę wydaną w tym formacie? Na początek większość płyt miała naklejkę z taką informacją na okładce. Istniało kilka różnych wzorów które się powtarzały, poniżej najczęściej występujące. Najpopularniejsza to ta pierwsza naklejka, czarno-czerwono-srebrna, znajduje się na ok 70-80% płyt
Płyty demonstracyjno-prezentacyjne najczęściej nie miały żadnych naklejek ale za to jawną informację na okładce że materiał jest kodowany w systemie dbx.
Kolejny krok weryfikacji, nawet ważniejszy od okładki to informacja na samej etykiecie płyty. Tutaj już nie było żadnego standardu, najczęściej było to logo dbx i informacja że płyta jest zakodowana w dbx. Przykładowe etykiety poniżej.
Nie wiem czy oryginale były we wszystkich ale w części płyt które dostałem znajduje się ulotka skrótowo opisująca sposób działania dbx. Zidentyfikowałem dwa typy.
Jedna biała, jednostronna
i druga szaro/niebieskawo/zielonkawa (w zależności od egzemplarza), dwustronna
4. I jak to działa?
W praktyce odtwarzanie takich płyt jest kompletnie bezszumowe, nie zmodulowane rowki są zupełnie niesłyszalne. Jeżeli słychać jakikolwiek szum to przyszedł on na płytę razem z materiałem muzycznym a nie wynika z samego nośnika. Drugi benefit jest taki że niewielkie rysy na płytach też są niesłyszalne a rozsądne mocno ściszone. Nie jest to remedium na wszelkie babole na płycie bo je słychać choć po prostu ciszej.
“Kasetowcy” podnosili zarzut że słychać pompowanie szumu, czyli taki efekt podobny trochę do oddychania. Tylko że jak na winylach szumu nie słychać to nie słychać też pompowania.
Technicznie może i on zachodzi ale poniżej progu słyszalności, przynajmniej na płytach w dobrym stanie. Zakładam że na naprawdę zamęczonych egzemplarzach może i coś się pojawi ale poziom tego zmęczenia musiałby być spory. Drugim ew sposobem w jaki to mogło by się jednak pojawić byłoby użycie kiepskiego, szumiącego pre.
Kolejnym zarzutem jest to że przy mocno pofalowanych płytach dekodowanie potrafi się rozjechać. Generalnie nie mam takich płyt czy to dbx czy nie dbx ale zarzut że uszkodzone płyty grają źle to dla mnie nie jest zarzut.
Jedna z tych płyt które mam ma pewien stopień pofałdowania na brzegu. Generalnie w moim systemie mam sposoby żeby nie falowała ale za jakiś czas zrobię eksperyment z samplowaniem pofalowanym i nie pofalowanym, zobaczymy czy coś tam daje się wychwycić.
Ok, zacznijmy od demonstracyjnego singielka od Technicsa - Dbx Encoded Disc Vol.2
Poniżej widać dwa sample. Górny płyta tylko zgrana, bez dekodowania, dolny płyta zgrana z dekodowaniem. Obydwa sample zaczynają się od opuszczenia igły.
Na górnym samplu, opuszczenie igły ginie w szumie nośnika, skala decybelowa może jest tu trochę tendencyjna.
Pierwsze rzucająca się różnica jest to że na dobiegówce zdekodowanego utworu w ogóle nie widać szumu do poziomu -60dB.
Druga to że w samym utworze górna część jest dużo mniej zróżnicowana jeżeli chodzi o dynamikę sygnału, na dole partie ciche są bardziej oddalone od tych głośnych.
No to posłuchajmy. W obydwu przypadkach przed i po utworach są też nagrane do i wybiegówki .
Obydwie strony singielka, z sygnałem zdekodowanym
Słuchanie ścieżek niezdekodowanych normalnie oczywiście nie ma sensu ale tu w celach poznawczych wrzucam. Co tam usłyszymy? Oczywiście płyta ta sama ale z powrotem szum na dobiegówce. Druga sprawa, wyraźnie przed samym startem słychać pre-echo pierwszej ścieżki. Kolejna sprawa, kompresja dynamiki aż na pierwszy rzut nie jest dominującą sprawą którą od razu słychać, zresztą do tego przyzwyczaiły nas współczesne CD. To co pierwsze słychać to zaburzona równowaga tonalna. W procesie kodowania, przed właściwą kompresją dynamiki jest jeszcze jeden krok, filtr preemfazy czyli podbijający wysokie tony i to jest to co pierwsze rzuca się w uszy.
Czyli nie jest tak że uszy lub głośniki od razu płoną
Może jeszcze jakieś przykłady odkodowanych nagrań.
Uwertury Offenbacha, strona pierwsza. Jak ktoś Kankana lubi to jak znalazł
Scheherezade strona pierwsza
Sympatyczny gospelowy kawałek
No i tyle jeżeli chodzi o ten przydługi pierwszy wpis
5. I co dalej?
- sparing płyty w wersji dbx z wersją zwykłą
- krzywa płyta a dekodowanie
- wincy sampli, najlepiej całych płyt i z szerszej gammy gatunkowej.
- się zobaczy
Link do postu niżej w wątku
Count and Ella - A Perfect Match - You've changed