Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

Głośniki w kolumnach i inne słuchawki
ODPOWIEDZ
aldek
Posty: 150
Rejestracja: 26 sty 2018, 19:08

Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#1

Post autor: aldek »

– Na Odyna, zaklinam cię Haraldzie synu Recyklinga, nie gap się na nie tak łapczywie, to nie cycate Słowianki a pudła stare, jeśli ich zapragniesz, będziemy zgubieni! – zawołałem przekrzykując wycie wichury.
– Wiosłuj wiosłuj chytry starcze, rzuć wszystko i wiosłuj tam do brzegu, muszę usłyszeć jaki dźwięk się z nich dobywa – krzyczał jak opętany Harald Planeta stojąc pod poszarpanym przez wicher żaglem i wskazując na majaczący za biczami deszczowych strug stromy skalisty brzeg.
– Haraldzie tam są skały, zginiemy!
– Wiosłuj, wiosłuj starcze, już słyszę Walkirii śpiew, tamtadadada, tamtadadada...
Obudziłem się z krzykiem

 ✱✱✱
– Czego się drzesz, chytry dziadu, lepiej byś majla sprawdził – kąśliwie zauważył kapitan Planeta, łypiąc na mnie swoim zielonym okiem.
– Puszki przelicz, łachu z niemieckiego wysypiska, może już czas jechać do Biedy po kwitek – mruknąłem. Ale majla sprawdziłem.
TLx20Catalogue.jpg
Przyszedł majl. 400 zł. Norweskie, z 1978 r., niski model, nie żadne tam studio srudio, dla szeregowych wikingów to były skrzynki. 1520 numer mają. Po dwa głośniki ino, papierowe oba, obudowa, a jakże, zamknięta. Przelew poszedł, czekamy.
By umilić ten czas, wrzucę trochę pradawnych sag z ojczyzny Wikingów i jak to na starego sknerę przystało, ponarzekam na czasy, które przyszły tera.
No więc w pradawnych słusznie zapomnianych latach, gdy Skandynawia była menelnią Europy, niejaki Tandberg uruchamia biznesik z radyjkami na kryształku, cewce i kondensatorku. W sumie nic wielkiego – w całej Europie, ba, na całym bożym świecie takie firemki powstają setkami. Zapomniana radiowa rewolucja, która odmieniła świat bardziej, niż te całe dzisiejsze internety i ejaje. Bo ludziska mogły wreszcie usłyszeć co się dzieje, można też wreszcie masowo robić im sieczkę z mózgów, co wkrótce zresztą uskuteczni pewien lichy malarzyna z jednej strony, a wąsaty Gruzin z drugiej.
Tysiące z tych firemek znikną w pomroce dziejów, ale niektóre przetrwają zadziwiająco długo. Jak Tandberg właśnie.
W latach 70., w tej złotej erze hi-fi, Wikingowie podejmą wyzwanie i zaczyną spuszczać na szerokie wody flagowe okręty tamtych lat, czyli amplitunery. Niektóre do dziś trzymają cenę, w oceanie sieci można znaleźć sporo achów i ochów, zwłaszcza nad tym, którego patronką jest pewna dziewczyna z długimi warkoczami i krowim ogonem.
Będą też robić kolumienki, skromniutkie ale fajne. Zamknięte, bo moda na rurę pierdzącą basem dopiero nadejdzie razem z ogólnym upadkiem muzycznego gustu, a wszystko skończy się oczywiście potokami łoju w akompaniamencie ochów i achów recenzentów z magazynów audio.
Tymczasem, drogie dzieci, każdy kto choć raz był na koncercie, w filharmonii albo nawet w kościele wie, że takiego łojowatego basu w naturze nie ma, jest to takie samo wynaturzenie, jak słodzenie śledzia, który przecież powinien być, do kurwy nędzy, słony!

✱✱✱
Sen o Haraldzie synu Recyklinga był proroczy. Bo skały były, nasza obładowana starzyzną łajba grzmotnęła w nie srodze. Nam to z kapitanem Planetą nie pierwszyzna, każdy kto śledzi moje zmagania z tym królem elektrośmieci wie, że z reguły sklejamy pobite gary, stare dziurawe wiadra łatamy a nie żadne njuoldstoki, ma to przynajmniej tę zaletę, że nikt tu nikogo nie oszukuje. No i jest tanio.
No więc skała pierwsza, w sumie mała, to była taka, że głośniczek wysokotonowy w jednym z tych pudełek wgnieciony jest nieco. Drobiazg.
Następna, już poważniejsza, jest taka, że jedna zwrotnica w ruinie, oderwał się rdzeń od płytki i trochę pokiereszował cewki. Na drugą, widać profilaktycznie, ktoś wylał kilo polimerowego śmierdzącego kleju. Ogarnie się.

Trzecia, i to wielka, jest taka, że w jednym z tych wspaniałych niskotonowych Peerleesów oberwał się i nieznacznie przesunął magnes, blokując ruch cewki, a więc i całej membrany. Do fachurki musi jechać, na centrowanie, my tu naprawić tego nie damy rady.
Dobre wiadomości: całkiem ładnie zachowana okleina, tkanina maskownic nie porwana, loga się trzymają. Aluminiowe listewki dodają szyku. 

Tyle na teraz, będziemy z Haraldem Planetą synem Recyklinga zdawać sprawę na bieżąco z prac, Pierścień Nibelunga pod Karajanem na samym kablu sam się przecież nie zagra. Tamtadadada, tamtadadada...

Ilustracje:
Na stolarni:
TL1520Stol.jpeg
Zwrotnice:
TL1520Zw.jpeg
Ostatnio zmieniony 27 paź 2026, 15:41 przez aldek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
amrowek
Posty: 8786
Rejestracja: 21 maja 2015, 09:04
Lokalizacja: mazowsze płd-zach 40 km od stolicy - Żyrardów

Re: Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#2

Post autor: amrowek »

hm te zwrotnice takie jakieś niechlujne....spodziewałem się czegoś innego po tej firmie
Że lata idą, to nic, ale w którą stronę!
Arkadyo
Posty: 946
Rejestracja: 06 paź 2012, 19:41

Re: Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#3

Post autor: Arkadyo »

aldek pisze: ↑
26 paź 2026, 14:25
By umilić ten czas, wrzucę trochę pradawnych sag z ojczyzny Wikingów i jak to na starego sknerę przystało, ponarzekam na czasy, które przyszły tera.
No więc w pradawnych słusznie zapomnianych latach, gdy Skandynawia była menelnią Europy, niejaki Tandberg uruchamia biznesik z radyjkami na kryształku, cewce i kondensatorku. W sumie nic wielkiego – w całej Europie, ba, na całym bożym świecie takie firemki powstają setkami. Zapomniana radiowa rewolucja, która odmieniła świat bardziej, niż te całe dzisiejsze internety i ejaje. Bo ludziska mogły wreszcie usłyszeć co się dzieje, można też wreszcie masowo robić im sieczkę z mózgów, co wkrótce zresztą uskuteczni pewien lichy malarzyna z jednej strony, a wąsaty Gruzin z drugiej.
Tysiące z tych firemek znikną w pomroce dziejów, ale niektóre przetrwają zadziwiająco długo. Jak Tandberg właśnie.
W latach 70., w tej złotej erze hi-fi, Wikingowie podejmą wyzwanie i zaczyną spuszczać na szerokie wody flagowe okręty z tamtych lat, czyli amplitunery. Niektóre do dziś trzymają cenę, w oceanie sieci można znaleźć sporo achów i ochów, zwłaszcza nad tym, którego patronką jest pewna dziewczyna z długimi warkoczami i krowim ogonem.
Będą też robić kolumienki, skromniutkie ale fajne. Zamknięte, bo moda na rurę pierdzącą basem dopiero nadejdzie razem z ogólnym upadkiem muzycznego gustu, a wszystko skończy się oczywiście potokami łoju w akompaniamencie ochów i achów recenzentów z magazynów audio.
Tymczasem, drogie dzieci, każdy kto choć raz był na koncercie, w filharmonii albo nawet w kościele wie, że takiego łojowatego basu w naturze nie ma, jest to takie samo wynaturzenie, jak słodzenie śledzia, który przecież powinien być, do kurwy nędzy, słony!
To tak na poważnie czy jakaś prowokacja? Nie mam nic przeciwko prowadzeniu wykopalisk a nawet próbach ożywiania mumii egipskich ale takie dorabianie ideologii do starej baśni to trochę nie halo. Miejmy świadomość, że te zestawy głośnikowe wraz z przetwornikami, Adam Słodowy potrafiłby wystrugać na kolanie, za pomocą 10 elementarnych narzędzi w warsztacie stolarskim i elektrycznym. Kilka lat temu dłubałem kolumny na szerokopasmówkach wydłubanych z zestawów komputerowych logitecha - takie 3" maleństwa najprawdopodobniej oem od Tang Bang. Współczesny, tani, masowy produkt. Zestawienie ich z kopułkami sredniowysokotonowymi zamontowanymi w prezentowanych w tym wątku kolumnach jest naprawdę ciekawym doświadczeniem.
Jedni używają sprzętu do słuchania muzyki, drudzy używają muzyki do słuchania sprzętu.
Ja błądzę gdzieś po środku...
Awatar użytkownika
Mawis
Posty: 7402
Rejestracja: 04 cze 2021, 18:21
Gramofon: JVC QL-A7
Lokalizacja: Owczarnia

Re: Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#4

Post autor: Mawis »

Arkadyo pisze: ↑
27 paź 2026, 11:26
aldek pisze: ↑
26 paź 2026, 14:25
By umilić ten czas, wrzucę trochę pradawnych sag z ojczyzny Wikingów i jak to na starego sknerę przystało, ponarzekam na czasy, które przyszły tera.
No więc w pradawnych słusznie zapomnianych latach, gdy Skandynawia była menelnią Europy, niejaki Tandberg uruchamia biznesik z radyjkami na kryształku, cewce i kondensatorku. W sumie nic wielkiego – w całej Europie, ba, na całym bożym świecie takie firemki powstają setkami. Zapomniana radiowa rewolucja, która odmieniła świat bardziej, niż te całe dzisiejsze internety i ejaje. Bo ludziska mogły wreszcie usłyszeć co się dzieje, można też wreszcie masowo robić im sieczkę z mózgów, co wkrótce zresztą uskuteczni pewien lichy malarzyna z jednej strony, a wąsaty Gruzin z drugiej.
Tysiące z tych firemek znikną w pomroce dziejów, ale niektóre przetrwają zadziwiająco długo. Jak Tandberg właśnie.
W latach 70., w tej złotej erze hi-fi, Wikingowie podejmą wyzwanie i zaczyną spuszczać na szerokie wody flagowe okręty z tamtych lat, czyli amplitunery. Niektóre do dziś trzymają cenę, w oceanie sieci można znaleźć sporo achów i ochów, zwłaszcza nad tym, którego patronką jest pewna dziewczyna z długimi warkoczami i krowim ogonem.
Będą też robić kolumienki, skromniutkie ale fajne. Zamknięte, bo moda na rurę pierdzącą basem dopiero nadejdzie razem z ogólnym upadkiem muzycznego gustu, a wszystko skończy się oczywiście potokami łoju w akompaniamencie ochów i achów recenzentów z magazynów audio.
Tymczasem, drogie dzieci, każdy kto choć raz był na koncercie, w filharmonii albo nawet w kościele wie, że takiego łojowatego basu w naturze nie ma, jest to takie samo wynaturzenie, jak słodzenie śledzia, który przecież powinien być, do kurwy nędzy, słony!
To tak na poważnie czy jakaś prowokacja? Nie mam nic przeciwko prowadzeniu wykopalisk a nawet próbach ożywiania mumii egipskich ale takie dorabianie ideologii do starej baśni to trochę nie halo. Miejmy świadomość, że te zestawy głośnikowe wraz z przetwornikami, Adam Słodowy potrafiłby wystrugać na kolanie, za pomocą 10 elementarnych narzędzi w warsztacie stolarskim i elektrycznym. Kilka lat temu dłubałem kolumny na szerokopasmówkach wydłubanych z zestawów komputerowych logitecha - takie 3" maleństwa najprawdopodobniej oem od Tang Bang. Współczesny, tani, masowy produkt. Zestawienie ich z kopułkami sredniowysokotonowymi zamontowanymi w prezentowanych w tym wątku kolumnach jest naprawdę ciekawym doświadczeniem.
A przeczytaj tytuł i się zastanów ;) To piękne jest! Przypomina komiks. Kapitan Planeta to Superbohater wiec zostaw go w spokoju!!
JVC QL-A7 DL-103S JVC Z1S ADC QLM32 MK3 Buphono2 Oled Audiolab 8200a Akai CD1100 JVC XL-E300 Dual CL720
HK21 Nikko STA8080 Namco NSZ333
--------------------------------------------

“𝙶𝚘𝚘𝚍 𝚖𝚞𝚜𝚒𝚌 𝚒𝚜 𝚐𝚘𝚘𝚍 𝚗𝚘 𝚖𝚊𝚝𝚝𝚎𝚛 𝚠𝚑𝚊𝚝 𝚔𝚒𝚗𝚍 𝚘𝚏 𝚖𝚞𝚜𝚒𝚌 𝚒𝚝 𝚒𝚜.”
~ 𝑴𝒊𝒍𝒆𝒔 𝑫𝒂𝒗𝒊𝒔
Arkadyo
Posty: 946
Rejestracja: 06 paź 2012, 19:41

Re: Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#5

Post autor: Arkadyo »

Przeczytałem tytuł, zastanowiłem się i zostawiam w spokoju!!
Jedni używają sprzętu do słuchania muzyki, drudzy używają muzyki do słuchania sprzętu.
Ja błądzę gdzieś po środku...
Awatar użytkownika
Mawis
Posty: 7402
Rejestracja: 04 cze 2021, 18:21
Gramofon: JVC QL-A7
Lokalizacja: Owczarnia

Re: Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#6

Post autor: Mawis »

:handgestures-thumbupright:
Arkadyo pisze: ↑
27 paź 2026, 13:19
Przeczytałem tytuł, zastanowiłem się i zostawiam w spokoju!!
JVC QL-A7 DL-103S JVC Z1S ADC QLM32 MK3 Buphono2 Oled Audiolab 8200a Akai CD1100 JVC XL-E300 Dual CL720
HK21 Nikko STA8080 Namco NSZ333
--------------------------------------------

“𝙶𝚘𝚘𝚍 𝚖𝚞𝚜𝚒𝚌 𝚒𝚜 𝚐𝚘𝚘𝚍 𝚗𝚘 𝚖𝚊𝚝𝚝𝚎𝚛 𝚠𝚑𝚊𝚝 𝚔𝚒𝚗𝚍 𝚘𝚏 𝚖𝚞𝚜𝚒𝚌 𝚒𝚝 𝚒𝚜.”
~ 𝑴𝒊𝒍𝒆𝒔 𝑫𝒂𝒗𝒊𝒔
aldek
Posty: 150
Rejestracja: 26 sty 2018, 19:08

Re: Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#7

Post autor: aldek »

@Arkadyo – tam nie ma kopułek, ino papierzaki, jak w jakim starym radyjku.
Z pozoru – lipa. Jednak oba głośniki są bardzo dobre jak na zamknięte kolumny. Szczególnie dolny, Duńczyk Peerlees KO70WF. Ja wiem, że od lat 80. głośniki kopułkowe i rury bass refleks praktycznie zmonopolizowały rynek, ale wiesz, my z kapitanem Planetą gramy w nieco innej lidze, szczerze mówiąc wszystko co nowe zostawiamy Wam, młodszym.
@amrowek – zwrotnice zdrowo poobijane są, i ta lewa zalana kilem polimerowego gluta. Tak jak pisałem, cewki oberwały latającymi wewnątrz obudowy rdzeniami, tak je tylko zgrubnie nasunąłem.
Jeśli czepiasz się konstrukcji to zważ, że pochodzą one z czasów, w których sprzęt hi-fi projektowali jeszcze inżynierowie a nie guślarze.
Moim zdaniem, jak na budżetowy, najniższy model (1520 to najniższy w serii TL-xx20) to zwrotnica mająca dwie cewki (jedna z E rdzeniem) plus dwa kondensatory to wypas.
Jednak dzisiejszych audiofili zapewne zupełnie zniszczyłyby złącza tych kolumn. Są to zwykłe śrubki M5 z najpospolitszym łebkiem na płaski śrubokręt, żadne tam grubaśkie banany. Groza.
No chyba, że nie :)
Damy znać z Planetą, jak je naprawimy
Awatar użytkownika
Mawis
Posty: 7402
Rejestracja: 04 cze 2021, 18:21
Gramofon: JVC QL-A7
Lokalizacja: Owczarnia

Re: Tandberg TL-1520, czyli Harald Planeta odnajduje skarb Wikingów w zamkniętych pudłach

#8

Post autor: Mawis »

Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy :dance:
JVC QL-A7 DL-103S JVC Z1S ADC QLM32 MK3 Buphono2 Oled Audiolab 8200a Akai CD1100 JVC XL-E300 Dual CL720
HK21 Nikko STA8080 Namco NSZ333
--------------------------------------------

“𝙶𝚘𝚘𝚍 𝚖𝚞𝚜𝚒𝚌 𝚒𝚜 𝚐𝚘𝚘𝚍 𝚗𝚘 𝚖𝚊𝚝𝚝𝚎𝚛 𝚠𝚑𝚊𝚝 𝚔𝚒𝚗𝚍 𝚘𝚏 𝚖𝚞𝚜𝚒𝚌 𝚒𝚝 𝚒𝚜.”
~ 𝑴𝒊𝒍𝒆𝒔 𝑫𝒂𝒗𝒊𝒔
ODPOWIEDZ