Kolbę bez dna mam już od jakiegoś czasu

Koszyk VST lub IMS (marka producenta) mają charakteryzować się tym samym, czym u nas szlif Shibata czy ML

Mianowicie chodzi o kilka cech: pojemność - tak by dobrze ubity puck kawy wypełniał prawie cały koszyk - im bliżej prysznica, tym lepiej (czyli koszyk dobrany do ilości kawy), otwory były jednakowe i rozmieszczone na całej powierzchni - bez martwych stref z boku, otwory tej samej wielkości, najlepiej drążone laserem lub/i polerowane. Ma to dawać maksymalną powtarzalność i równomierne nasączenie/ekstrakcję. Co do puck screena, to mam dwa rodzaje - grubszy z otworami umieszczonymi w okrągłych wgłębieniach (wymaga wcześniejszego podgrzania, przydatny jak używam mniej kawy - sprawia że ubita kawa nie rozmywa się w kolbie, co przy większej przestrzeni wolnej, się zdarza) i cieniutki z blachy laserowo perforowanej do zwykłego ładunku - w efekcie po parzeniu mam dalej zbitą kapsułę kawy, którą wystukuję w jednym kawałku. Używam go aby z jednej strony, nie brudzić kawą ekspresu, z drugiej równomiernie rozprowadzać wodę i zapobiec wypłukaniu kawy przez wodę. Ale to kwestia indywidualna

Nie ma jedynej i poprawnej drogi, ja jestem gadżeciarz
Myszor pisze: ↑wczoraj, 14:15
Jeśli natomiast chodzi o technikę, proporcje itp to moim guru jest James Hoffmann. Uwielbiam słuchać typa.
Ale nie pozwól sobie wmówić, co ma Tobie smakować
ps. dobry koszyk i dobrze dobraną, przygotowaną kawę na espresso charakteryzuje, pardon le mot, gruby i trwały mysi ogonek

Jak taki uzyskasz, jest dobrze i nie kombinujemy
