Widze, że nie jestem sam. Miałem kiedyś psa i była z nim taka faza, że głowa mała. Od szczeniaka przez 15 lat. Nie tylko ja ale znajomi, rodzina, otoczenie też to widziało że pies jest niesamowity. Długo by opowiadać, z ludźmi bym czasem chciał mieć taką więź. Aparat był z niego niemożliwy. Jak zdechł to aż mnie zatkało na jakiś czas. O nowym psie nie było mowy, mineło parę lat i troche zapomniałem. Dziwna sprawa bo teraz po 30 latach często mi się przypominają różne akcje z psiakiem i się zastanawiam czy to ja się zrobiłem sentymentalny na starość czy to może pies się odzywa z zaświatów? i daje jakieś znaki. Bo pare razy miałem dosłownie jego obraz przed oczami czy tam śnił mi się. Może gdzieś się obrócił w kole karmy i dawał znak. Są gdzieś stare zdjęcia analogi jeszcze na kliszach, musze poszukać na strychu. Może gdybym miał po nim kolejne psy to sprawa wyglądała by inaczej. A tak to został w pamięci kawał psiej historii.
Piszesz o tym, jaki był niesamowity, o ogromnej więzi, etc., po czym "zdechł". Cosik tu nie pasuje...
Tak napisałem Sherloku, mi wszystko pasuje. I wszystkim pasuje, pasowało bo tak się mówiło w czasach gdy pies odchodził z tego świata. Nikt inaczej nie mówił. Psiecki i ogólnie marksizm kulturowy pojawiły się w PL sporo później. Chyba młody jesteś
Napisz se to na kartonie i sie przyklej do asfaltu
Ośmieszaj się dalej, chętnie się pośmieję, a pewnie nie tylko ja Jak widać jakiś pajac zawsze musi się trafić - szkoda, że w wątkach merytorycznych coś cichutko, poza zakupowymi