Nie świecił się, nie ma doń żadnego przycisku, najpierw myślałem, że to jakiś fiuczer wygaszony przez chytrusów z marketingu (tzn. że przycisk do tego dadzą w droższej wersji, a wyświetlacz – zostawią, bo tak taniej).
Aż nagle, przy odsłuchiwaniu swoich starych płyt, po załadowaniu krążka renomowanej szwedzkiej wytwórni BIS, na wyświetlaczu owo EMPHASIS zaświeciło się jak ta lala. Samo z siebie. Dodam, że płyta jest z początku lat 90., więc dość stara. Zacząłem drążyć i historia tego Emphasis, które można chyba przetłumaczyć jako akcentację albo przedakcentację (zależy, z której strony spojrzy), jest dość ciekawa.
Otóż wbrew marketingowemu bełełełe towarzyszącemu wprowadzeniu odtwarzaczy CD na rynek (że taki krystaliczny i doskonały dźwięk) wczesne dość prymitywne 14-bitowe przetworniki DAC, zresztą robione na ostatnią chwilę by zdążyć na debiut formatu, charakteryzowały się dużymi, i to bardzo słyszalnymi zniekształceniami. Był to tzw. szum kwantyzacji.
Dlatego w słynnym Red Book, opisującym nowy standard CD, wprowadzono właśnie owo Emphasis. Cel był w sumie taki sam, jak w przypadku świętej dla winylowców krzywej RIAA – czyli przezwyciężenie ograniczeń danej metody zapisu i odtwarzania.
Ta akcentacja polegała na sztucznym podbijaniu wysokich tonów (ok. 10 dB na oktawę) przy nagraniu płyty a potem zduszeniu ich filtrem podczas odtwarzania. Więc pewna analogia do korekcji dla RIAA jest...
Z tej nieszczęsnej preakcentacji wynika pewna pułapka dla tych, co zgrywają płyty do plików. Mogą te pliki być uch och ach bitperfekcyjne i bezstratne, mieć bazylion bitów a i tak – jeśli software konwertujące nie umie w emfazę – dostaniesz zepsuty dźwięk. Wbrew pozorom, zwłaszcza na PC, nie każdy konwerter potrafi rozpoznać flagę 'emphasis' w metadanych płyty. Tak przynajmniej piszą w internetach. W internetach są też listy płyt dotkniętych tą plagą, ale na żadnej nie znalazłem swojej
No i pozostaje jeszcze jedna kwestia, całkiem podobna do tej z winylami. Jakoś tej korekcji zaaplikowanej do czytanego z cd dźwięku może być różna. Ale oczywiście to już temat do cmokania dla audiofili.
W każdym razie wciskana na początku opowieść o idealnym dźwięku z CD już na samym początku była lipą.
Potem, gdy dopracowano przetworniki DA (16 i więcej bitów pod koniec lat 80.) i stały się one tanie (delta-sigma od lat 90.), coraz mniej wytwórni stosowało preakcentację, ponoć wyginęła już na początku lat 90. Najpóźniej – co trochę w sumie dziwne – z preakcentacji zrezygnowały wytwórnie wyspecjalizowane w muzyce poważnej, i to by się w sumie zgadzało, bo moja płyta jest chyba z roku 1992. Ale to może paradoksalnie wynikać z specyficznego konserwatyzmu tych labeli.
Tak czy owak, dla nowszych płyt to już nie ma znaczenia, to tylko ciekawostka z historii, w zasadzie to nawet – wobec kolapsu rynku płyt CD – wykopalisko nawet.
Bonus: W tym poście jest opisane, jak rozpoznać przy użyciu terminala na komputerze z MacOS, czy płyta jest nagrana z preakcentacją: https://forums.stevehoffman.tv/threads/ ... t-37384193