Nie wiesz i pytasz?
Pijesz większość wody - oczyszczasz kubki smakowe.
Pijesz espresso.
Pijesz pozostałą resztkę wody tylko wtedy, gdy posmak jest zbyt intensywny lub chcesz odświeżyć usta po zakończeniu degustacji.
Zgadłem?
Nie wiesz i pytasz?
Częściowo
Wystarczy 1/3 z tego co dostałeś.
A jeśli dostałeś syf w filiżance, to
Żeby to spłukać.
To jest pikuś. A taki myk:
Lungo, to przelewasz prze kolbę, 2-3 razy więcej. Nie lubię przelanej, smakuje mi to średnio.
Tak robię właśnie, woda delikatnie się napowietrzy, napar o nieco lżejszej, bardziej "aksamitnej" teksturze. Ale robię odwrotnie, to chyba long black
Zasadniczo to lungo jest formą espresso, tylko z wydłużoną ekstrakcją - w praktyce - więcej wody, kofeiny i goryczy, natomiast americano to takie espresso z dodaną wodą - poza "kolbą" niektóre ekspresy kolbowe mają taką funkcję. Uzyskujesz wtedy niby słabszą kawę, ale w praktyce jesteś w stanie wyłapać więcej nut smakowych, dominowanych w samym espresso - coś jak z rozcieńczaniem mocnych alkoholi...
Facet bredzi... pomija zupełnie czas ekstrakcji i ilość kawy który wydatnie wpływa na smak (vide ristretto, doppio). Pomijam tutaj typowy spór czy prawdziwe americano to espresso z wodą, czy kawa z ekspresu przelewowego podgrzewana przez cały dzień w przydrożnym amerykańskim barzeMyszor pisze: ↑20 paź 2026, 23:15No niekoniecznie
https://youtube.com/shorts/Oha6_re6kKE? ... vcHw870HYn
Klasyczna kolba to 18g kawy z której wg złotej proporcji 1:2 uzyskujesz 36g naparu.
Tego sporu nie słyszałem ale skoro nazwa lekko z włoskiego pochodzi to stawiał bym na wersję pierwszą, czyli amerykańskim siłom okupacyjnym we włoszech nie smakowało espresso i rozcieńczali wodą.
To ciekaw jestem jak się ma do takiej klasyfikacji kawa robiona pierwotnie - ziarna miażdżone i tłuczone, wsypane do czajnika i gotowane przez dłuższy czas na ognisku