GS-420 Reanimacja Adama

Dyskusje techniczne dotyczące gramofonów marki Unitra Fonica
Awatar użytkownika
dale
Posty: 2971
Rejestracja: 21 lut 2017, 07:56
Gramofon: Adam- full custom :)
Lokalizacja: Lublin

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#31

Post autor: dale »

pavlos pisze:
03 wrz 2026, 09:16
dale pisze:
03 wrz 2026, 08:21
powodując po pewnym czasie od włączenia pływanie obrotów
O to to! Ja tak mam. To znaczy delikatnie rośnie prędkość, nie faluje. Czyli ten typ tak ma i nic na to nie poradzimy?...
Jeśli jest to zauważalne, to raczej bym wymienił kondensatory, obstawiał bym że to raczej efekt starości lub słabych komponentów.
Awatar użytkownika
dale
Posty: 2971
Rejestracja: 21 lut 2017, 07:56
Gramofon: Adam- full custom :)
Lokalizacja: Lublin

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#32

Post autor: dale »

Krzysztof_M pisze:
03 wrz 2026, 10:47
W moim Adamie jeszcze występuję problem z dużą wrażliwością napędu na obciążenie - bez igły na płycie stabilność obrotów jest jeszcze ok niezależnie od długości pracy. Ale jak tylko igła dotknie płyty to wszystko zwalnia i zmienia obroty razem z miejscem igły na płycie. Masakra. Niestety nie diagnozowałem tego, układ ma też nie wymienione elementy, wszystko jak z fabryki, więc może wymiana samych elektrolitów by pomogła.
Coś musi nie grać tutaj. U mnie często, z przyczyn nie do końca związanych z muzyką (bo się podoba...) stosuję docisk, nie jakiś super ciężki, ale też nie aluminiowy krążek. Zero efektów. W końcu talerz też swoje waży i pewną bezwładność ma...
Awatar użytkownika
Krzysztof_M
Posty: 197
Rejestracja: 17 gru 2023, 23:28
Lokalizacja: Katowice

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#33

Post autor: Krzysztof_M »

dale pisze:
03 wrz 2026, 12:40
Krzysztof_M pisze:
03 wrz 2026, 10:47
W moim Adamie jeszcze występuję problem z dużą wrażliwością napędu na obciążenie - bez igły na płycie stabilność obrotów jest jeszcze ok niezależnie od długości pracy. Ale jak tylko igła dotknie płyty to wszystko zwalnia i zmienia obroty razem z miejscem igły na płycie. Masakra. Niestety nie diagnozowałem tego, układ ma też nie wymienione elementy, wszystko jak z fabryki, więc może wymiana samych elektrolitów by pomogła.
Coś musi nie grać tutaj. U mnie często, z przyczyn nie do końca związanych z muzyką (bo się podoba...) stosuję docisk, nie jakiś super ciężki, ale też nie aluminiowy krążek. Zero efektów. W końcu talerz też swoje waży i pewną bezwładność ma...
Czyli siłę ma słuszną ten silnik, sądziłem, że te silniki z czasem słabną. Najwyraźniej będę musiał go wytargać z szafy i zabrać się za remont samej elektroniki.
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ
Awatar użytkownika
Obywatel
Posty: 4299
Rejestracja: 02 sty 2011, 18:41
Gramofon: Technics SL-1610MKII
Lokalizacja: Słupsk

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#34

Post autor: Obywatel »

dale pisze:
03 wrz 2026, 08:21
Obywatel pisze:
02 wrz 2026, 16:26
Wśród fanów UNITRY nie ma pełnej zgody, który model jest wyższy, Adam czy Daniel ;)
No cóż, wielokrotnie dowiedziono empirycznie że w internecie pisać może każdy :) A fani Unitry dodatkowo tworzą specyficzną grupę.... :)

Ale, ad rem:
Daniel - pełny automat na sensorach, zawieszenie pływające, stabilizacja obrotów optomechaniczna, lepsza konstrukcja ramienia.
Adam - automatyczny powrót ramienia, konstrukcja sztywna, co przy lekkiej plincie, pustej w środku nie było najszczęśliwszym pomysłem, no i największa konstrukcyjna bolączka... układ stabilizacji obrotów jest wrażliwy na temperaturę. Działa to w ten sposób, że pasek magnetyczny na talerzu, generuje prąd proporcjonalny do obrotów, elektronika porównuje go ze wzorcem regulując obroty, ale w trakcie pracy rośnie temperatura elektroniki i zmieniają się parametry, powodując po pewnym czasie od włączenia pływanie obrotów, nie żeby było zauważalne odsłuchowo, no może jak wiesz kiedy, to uda Ci się wyłapać, ale ja mam chyba za stare uszy...:)
Z kolei Daniel jest krytykowany za przekombinowaną mechanikę automatyki, niską precyzję montażu fabrycznego (praktycznie każdy egzemplarz wymagał regulacji), archaiczny napęd - taki sam jak w niższych modelach typu Bernard, Fryderyk, kiepskie łożyskowanie ramienia.

Adama trapią liczne bolączki, o których napisałeś, ale przynajmniej konstruktorzy mieli ambicję, żeby w końcu zrobić jakiś nowocześniejszy napęd. Wprawdzie zerżnięty z Fishera i mocno kapryśny, ale jednak była to innowacja.

Osobiście jednak wolę Daniela ze względu na plusy, które posiada i niesamowity klimat, jaki daje.

Gdzieś na Elektrodzie czytałem, że te spadające obroty po opuszczeniu ramienia w Adamie to wina jednego ze scalaków pracującego na granicy parametrów. Link do tematu: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic2730363.html
Były: Daniel G 1100-fs, AKAI AC-3800, Fryderyk G-620, Technics SL-231, Technics SL-Q3
Jest: Technics SL-1610 MKII
Awatar użytkownika
dale
Posty: 2971
Rejestracja: 21 lut 2017, 07:56
Gramofon: Adam- full custom :)
Lokalizacja: Lublin

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#35

Post autor: dale »

Niska precyzja montażu to slogan powielany przy każdym produkcie Unitry/Foniki/itp. Tak samo jak ten o losowym doborze komponentów i tym podobnych... Nie będę dyskutował, wiem co miałem, wiem co widziałem. Również u dwóch pasjonatów restaurujących te sprzęty (Nałęczów - Daniel, Radmor i Unitra, Lublin - Adamy). Napędu nie nazwał bym archaicznym, a już na pewno nie szukał bym go w innych modelach. Choćby różnica w precyzji kontroli prędkości.
Co do ramienia, mam wątpliwości co do prawdziwości zawartych tam argumentów, bo analiza źródeł dziwnie wskazuje na jedną dawną dyskusję opisaną na stronie z analizą gramofonu, a potem powielaną jako truizm. Był czas że miałem oba gramofony, oba były regulowane przez tą samą osobę w Nałęczowie (dawnego pracownika Unitry, gościa który poświęcił kupę życia na dłubanie w tych sprzętach) i ramię w Danielu pracowało z większą kulturą. To znaczy miałem wrażenie (tak, słowo klucz, miałem wrażenie) że ma mniejsze opory pracy. Dodatkowo mechanizm antyskattingu był niezależny od wysokości ramienia (co zarzucano w tym wątku jako wadę w Adamie).

Zasadniczo, jak wspomniałeś, oba rozwiązania były kopiami różnych modeli i projektami bazującymi na innych filozofiach i rozwiązaniach. Faktycznie kulała kontrola jakości i odbijały się bolączki tamtego systemu, zaś słowo "kompromis" pojawiało się często. Tym niemniej, patrząc na całokształt będę się dalej, z uporem godnym lepszej sprawy, upierał że Daniel jest modelem wyższym. I bardzo żałuję że brak miejsca nie pozwolił mi zachować obu torów audio...
Awatar użytkownika
pavlos
Posty: 1330
Rejestracja: 16 wrz 2024, 22:35
Gramofon: JVC Victor QL-A75
Lokalizacja: Warszawa

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#36

Post autor: pavlos »

Otwarty pacjent na stole operacyjnym.

Przed transplantacją i implantacją - widać nowe organy do wszczepień, czyli kondensatory i gniazda RCA. Musiałem je umieścić tuż obok zawiasu, żeby sięgnęły druciki z ramienia, bez sztukowania.
20260903_144847.jpg
20260903_144924.jpg
Po operacji, ale przed zasznurowaniem. Przy okazji ciachnąłem kabel zasilający i wstawiłem gniazdo na "ósemkę". Nie lubię, jak mi się kable majtają ze sprzętem...
20260903_163628.jpg
20260903_163720.jpg
20260903_163826.jpg
Przyłożona pokrywa dolna. przewrócony na nogi, podłączone, założone talerz i headshell - kręci!!! Na 33 oraz na 45. Czyli nie pomyliłem biegunów elektrolitów, nie pozamieniałem ich ani nie spieprzyłem lutowania. Sukcesik... :D

Po jakiejś godzinie kręcenia (bez grania płyty) obroty stabilne. Czyżby lepiej?... Dajmy czasowi czas...

Ale jeśli chodzi o moment obrotowy - bez zmian. To znaczy - słabizna. Po opuszczeniu igły na płytę jest spadek obrotów, niewielki, ale jest. Taki jak przed recapem. Diagnostyki ciąg dalszy. Nie chodzi o masę talerza, ewentualnych docisków itd. - silnik rozpędzi dowolną masę (prędzej lub później), chodzi o wrażliwość napędu na dodatkowe siły hamujące, jak opór igły w rowku winyla, o szczotce welurowej nie mówiąc - praktycznie nie da się czyścić płyty bez popychania dłonią talerza.

Ale i tak musimy jeszcze raz zajrzeć od dołu - na zdjęciach widać, że druciki sygnałowe z ramienia ubrałem w koszulki, termokurczki, ale luzem, bez ich obkurczania. Są dosyć sztywne i opierają się o obracające się elementy ramienia, zakłócając swobodny ruch ramienia w poziomie. Albo je lepiej ułożę, albo wywalę.
Awatar użytkownika
pavlos
Posty: 1330
Rejestracja: 16 wrz 2024, 22:35
Gramofon: JVC Victor QL-A75
Lokalizacja: Warszawa

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#37

Post autor: pavlos »

Gniazda wymontować, odlutować, koszulki zdjąć, druciki przylutować ponownie i gniazda ponownie zamontować. Potem druciki ułożyć, tak, żeby o nic nie zaczepiały, jak się ramię w osi obraca. Po ułożeniu drucików - unieruchomić je opaską spinającą z resztą kabelków. Zdaje się, że tak było fabrycznie... Dobrze było, bo teraz już nic nie przeszkadza, ramię swobodnie się porusza w poziomie, a jego ruchome elementy nie ocierają się o izolację drucików.

A w kwestii spowalniania pod wpływem momentu siły oporu tarcia igły w rowku? :think:
To nie wina słabowitego silnika, o niewielkim momencie obrotowym, a raczej wina elektroniki, która nie kompensuje automatycznie tego momentu siły tarcia dodając poweru silnikowi. Moment obrotowy silnika jest wystarczający, bo pokonać ten moment siły tarcia, przecież obroty się stabilizują, ale na nieco niższym poziomie. I teraz trzeba potencjometrem pokręcić, żeby je wyrównać. Coś mi się wydaje, że ten typ tak ma, by design. Jest automatyka, ale ...białkowa. :D
Awatar użytkownika
pavlos
Posty: 1330
Rejestracja: 16 wrz 2024, 22:35
Gramofon: JVC Victor QL-A75
Lokalizacja: Warszawa

Re: GS-420 Reanimacja Adama

#38

Post autor: pavlos »

Końcowe wnioski po wieeelu godzinach kręcenia:
- recap pomógł, bo raz ustawione obroty są stałe, nie trzeba co kawałek regulować, nawet po wyłączeniu na kilka godzin, a uciekanie obrotów im bliżej środka płyty - obserwowalne przez uciekające pomału paski na stroboskopie, ale pomijalne przy słuchaniu,
- wyłączenie z toru płytki z tłumikiem i wlutowanie drucików z ramienia bezpośrednio w gniazda RCA, z jednoczesnym osobnym uziemieniem ramienia pomogły najbardziej, a przynajmniej z tego jestem zadowolony najbardziej - zero szumów, zakłóceń i brumień, wkładka Shure czaruje najlepiej jak umie :dance:
I tyle ode mnie w tym wątku. Więcej grzebania nie będzie, no może pomyślę o poprawie estetycznej - drobne naprawienie, wyczyszczenie i nasmarowanie czymś mahoniowego forniru obudowy, wypolerowanie pokrywy oraz ewentualne wyczyszczenie elementów aluminiowych. Zagubiony znaczek Unitry dokupiłem już wcześniej. Ale to może kiedyś...

Aha, jakby ktoś chciał wykonać recap, to mam na zbyciu komplet 8 sztuk kondensatorków elektrolitycznych. Wszystkie Nichison. Kupiłem podwójnie, gdybym miał coś zchrzanić - udało się bez. A nie mam zamiaru otwierać warsztatu naprawczego Unitry... :D
Zainteresowanego proszę o kontakt na PW.
ODPOWIEDZ