Zauważyłem że handlarze japońskimi winylami w PL wyrastają jak grzyby po deszczu.
Odkrycie? Coś nowego?
Nic bardziej mylnego.
Po prostu grupa przedsiębiorczych ludków zauważyła że można na tym relatywnie tanio zarobić.
Kurs walut jest dobry, u Japończyków jeszcze sporo tego leży, a tam kultura dbania o przedmioty była zawsze wysoka.
Problem jaki widzę?
Marże na poziomie 50%-100%, a niekiedy jeszcze wyżej
Wiecie, takie odklejone.
Już jakieś 3 lata temu zauważyłem że pewien sklep zajmujący się akurat importem nowych wydań z Japonii (Plastic Records Shop? Jakoś tak) kalkuluje sprawę tak że pomimo hurtowego importu bezpośrednio od dystrybutorów, gdzie cena za sztukę siłą rzeczy wychodzi taniej, a to wszystko idzie jedną przesyłką czy nawet pakiecie wielu przesyłek... to już wtedy mi nadal opłacało się zaimportować daną płytę w detalu z Japonii na własną rękę, bez żadnego promo dealu, po prostu płacąc cenę detaliczną bez obniżek w Japonii + wysyłka lotnicza do PL + opłaty importowe.
Tak kochani, nadal wychodziło to jakieś 30% taniej niż zakup z rodzimego sklepu.
Gdzie sens?
Zaraz ktoś powie że lokal, że ZUSy, że VATy i inne dochodowe i mam wszystko wyjaśnione.
Tak tak, handel przy braku lokalu i bez papierków, a nawet jeśli z papierkami to i tak mi się to słabo kalkuluje.
Ale to przykład z nowych wydawnictw. Przy używanych przebitka jest jeszcze większa, tym bardziej przy zakupach hurtowych.
Niektóre biznesy poszły nawet w wymianę barterową - eksportują wydania PL czy inne demoludowe na daleki wschód w zamian za kontener wydań JP. Wilk syty i owca cała, bo tu "rare" i tam "rare"
Problem - te płyty JP co do nas trafiają w barterze już nie są sprzedawane po cenach płyt demoludowych
Wiadomo, wolność handlu i takie tam, każdy może sobie kupować gdzie chce, ale co mnie sprowokowało do tego wpisu?
Otóż widzę że handlarzyny starające się konkurować o klienta dorabiają coraz bardziej jakieś dziwne mitologie i legendy wokół wydań japońskich.
Wiecie, takie chwyty marketingowe.
I to w połączeniu z wesołymi marżami jest już mocno niefajne.
Jestem ciekaw czy sami coś podobnego zaobserwowaliście i jakie są Wasze odczucia na temat.