Jeden z Ornette Colemanem (CaptainBlack) drugi z Davidem Murrayem.
Jest cała seria świetnych wydań japońskiej DIW, albumów Music Revelation Ansamble w konwencji harmolodic. (niestety zawsze były drogie - mi żonka przywiozła z Japonii przed laty, więc jakoś w miarę cenowo było wówczas).
Natomiast posiadanie jakiegoś Ulmera w szanującej się kolekcji jazzowej to absolutna konieczność. A bluesowej to już w ogóle "mucha nie siada"!
Co do wyboru to mam trochę w kolekcji. Wrzucę parę sztuk to może pomoże to w ewentualnym wyborze.
Chociaż Ulmera można brać w ciemno w sumie gdy się trafi coś. Zwłaszcza w trio bluesowym. Gość był ze starej szkoły czarnych bluesmanów, więc.. nie ma pytań