Geeboon gąbkę i czyścik ma w komplecie. Wczoraj krótko coś polutowałem, kilka kondów przy naprawie drukarki. Generalnie lutuje się bosko, tanie groty które dokupiłem, też jak na razie są ok, cyna trzyma się czubków dla mnie wystarczy. Grzanie jest super, w końcu mogę swobodnie czyścić punkty plecionką w poprzednim chińczyku z tradycyjnymi grotami bywało to problematyczne.
Jedna rzecz która mi się nie do końca podoba to sposób wypinania tych wtyczek którymi wszystko jest połączone. Niby standard jbc. Wypinanie jest na tyle ciężkie a wtyki nie wyglądają na pancerne że po kilkunastu wyjęciach blokady mogą się wyrobić, samo wyciąganie jest bardzo ciężkie, ten dynks blokujący trzeba solidnie docisnąć a że plastikowy do długiego życia mu nie wróżę. Także będę musiał sobie wykombinować pudełko w którym będę trzymał całość bez rozłączania.
Jaka stacja lutownicza?
- Bacek
- Posty: 4411
- Rejestracja: 04 gru 2013, 22:06
- Gramofon: Kenwood L-07D
- Lokalizacja: Poznań
- Bacek
- Posty: 4411
- Rejestracja: 04 gru 2013, 22:06
- Gramofon: Kenwood L-07D
- Lokalizacja: Poznań
Re: Jaka stacja lutownicza?
Dodatkowe tanie groty, kupione z innej firmy obok,okazały się tanimi grotami. Grot ala płaski śrubokręt stracił szybko srebrna warstwę pokrycia i jest teraz miedziany. Choć o dziwo nadal lutuje ok i cyna przesadnie się do niego nie lepi. Liczyłem się w sumie z tym. Jak padnie to się szarpne na jakiegoś jbc albo bardziej markowego chińczyka.
Klipsch LaScala i analogowo cyfrowa herezja.