Odgrzewam wątek zainspirowany dyskusją w innym miejscu.
Bo jednak postanowiłem dać drugie życie mojemu Adamowi.
Dotychczas stał wciśnięty w dolną półkę, zrobiło mi się żal...
Reanimacja to przede wszystkim doprowadzenie do porządku obrotów. Na początek potraktowałem Contact-em te dwa potencjometry do regulacji. Pomogło, bo nie skacze skokowo (masło maślane).
Zagadnienie płynięcia obrotów z czasem to najpewniej sprawa elektrolitów, tak piszą internety. Płyta sterującą obmacana, elektrolity oryginalne. Serwisówka wygrzebana z czeluści sieci, rzut oka na schematy i spisy części. Wszystko jasne. Banalna sprawa, wydatek groszowy, sześć sztuk. Pobawię się w wymianę, nie przewiduję kłopotów.
Ale mam jedną obserwację - mały moment obrotowy silnika liniowego. Jak się ustawi prędkość przy podniesionym ramieniu, to po opuszczeniu na płytę opór igły penetrującej rowek powoduje nieznaczne spowolnienie (!). Trzeba potencjometrem podkręcić.
Jeszcze nie zrobiłem szczegółowych pomiarów napięć, wedle opisów w serwisówce, czekam na kondziołki i ich wymianę.
Pytanie: o co chodzi? Czy padła jedna z trzech cewek napędowych? Albo scalak? A może ten typ tam ma, po prostu?
GS-420 Reanimacja Adama
- pavlos
- Posty: 1309
- Rejestracja: 16 wrz 2024, 22:35
- Gramofon: JVC Victor QL-A75
- Lokalizacja: Warszawa
- chudy_b
- Posty: 4168
- Rejestracja: 05 lis 2013, 14:54
- Lokalizacja: Wólka
Re: GS-420 Reanimacja Adama
To tam nie ma żadnego feedback'u? Normalny napęd DD stara sie utrzymać zadaną prędkość w zależności od oporu ruchu.